Recenzja książki: Rafał Witek, "Julka Kulka, Fioletka i ja"
Rytuały rodzinne
Jeśliby to zależało ode mnie, dodałabym tę książeczkę do kanonu lektur szkolnych.

Dawno, dawno temu, kiedy pierwszy raz przyjechałam w odwiedziny do znajomych, którzy mają sporą gromadkę dzieci, zachwyciłam się, w jak wspaniały sposób rodzina ta miała rozbudowane wszelkiego rodzaju rytuały. Każdemu wydarzeniu towarzyszył jakiś mit, a większość istotnych czynności domowych była obudowana historią uzasadniającą dlaczego na przykład piąte urodziny świętujemy akurat na jeziorkiem. Albo - w jaki sposób należy postępować przy katarze młodszego rodzeństwa, żeby maluchy nie połapały się nawet, że coś jest nie tak z ich zdrowiem.

Z czasem zrozumiałam, że jest to najlepszy i jedyny tak skuteczny sposób zaklinania rzeczywistości, ułatwiający wychowywanie większej grupki dzieci. Rafał Witek jest mistrzem obserwacji relacji rodzinnych. Można się o tym przekonać już po spojrzeniu za okładkę - zestawienie za i przeciw posiadania rodzeństwa jest rozbrajająco szczere i trafne. "Plusy posiadania dwóch młodszych sióstr: można im cos kazać, można z nimi wygrywać, można je nabierać i można im dawać nauczki; minusy: nie można ich przekrzyczeć i nie można się nimi pochwalić".

Z jego bardzo wzruszającej książki, obok barwnych historyjek pisanych na zmianę to prozą, to wierszem wyłania się opowieść o zwyczajnej rodzinie, która mierzy się z trudną rzeczywistością, momentami nie do zniesienia. Ale dzięki małym rytuałom stara się te trudy i niedole przezwyciężać.

Według mnie to obowiązkowa pozycja. Jeśliby to zależało ode mnie, dodałabym ją do kanonu lektur szkolnych.

Rafał Witek, Julka Kulka, Fioletka i ja, Wydawnictwo Bajka 2009, Warszawa, str. 80

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj