Kawiarnia literacka

Obywatele i flatuliści
Czas jakiś temu pisałem tutaj – ot tak, bez przyczyny – o Bernarrze Macfaddenie, ojcu kosmotarianizmu, kulturystyki i pompki do penisa. Dziś będzie o innym zapomnianym bohaterze przeszłości, ale tym razem z całkiem konkretnego powodu.

Zataczająca coraz szersze kręgi akcja Obywateli Kultury (którą, nawiasem mówiąc, całym sercem popieram) polega na przekonywaniu kolejnych osób, począwszy od statystycznych Polaków, szeregowych konsumentów kina, sztuki i literatury, po decydentów i polityków, że 1 proc. budżetu państwa powinien być wydawany na kulturę. Wydajemy na armię i służbę zdrowia, wydajemy na rolników i górników, wydajemy na drogi i emerytury i wszystko to są rzeczy ważne i ważniejsze, ale w tym wszystkim kultura dostaje mocno po głowie (czy raczej po kieszeni), choć każda wydana na nią złotówka (mimo zawodzeń i narzekań na państwowy mecenat) w dłuższym rozrachunku nie tylko się zwraca, ale i sporo procentuje – tak w kapitale społecznym: tożsamości, edukacji, demokratyzacji, jak i w brzęczącej monecie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną