Recenzja książki: Johannes Sachslehner, "Kat z listy Schindlera"
Lubił zabijać
O człowieku, który był nie tylko sprawnym organizatorem zagłady Żydów, ale i sam mordował z satysfakcją.
Wydawnictwo Znak/materiały prasowe

Autor tej wydanej przed dwoma laty w Austrii książki urodził się już po wojnie (w 1957 r.). Ukończył germanistykę i historię na Uniwersytecie Wiedeńskim, a w latach 1982-1985 był lektorem języka niemieckiego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wówczas to zainteresował się postacią komendanta obozu w podkrakowskim Płaszowie Amona Leopolda Götha, który nie tylko był sprawnym organizatorem zagłady Żydów, ale i sam mordował z satysfakcją. Zwykł był np. strzelać do pracujących więźniów z okna gabinetu. Nieprzypadkowo więźniowie mówili o nim: „Gdy widzisz Götha, widzisz śmierć”.

Był również malwersantem bogacącym się odbieranymi Żydom kosztownościami. Zawierał swoiste umowy na życie za przekazanie złota i brylantów, a później mordował kontrahentów. Okradał też skarb Rzeszy z wartościowych przedmiotów pozostałych po mordowanych Żydach. W złodziejstwie przekroczył wszystkie normy i we wrześniu 1944 r. został aresztowany przez Gestapo, przewieziono go do Wiednia, gdzie miał się odbyć proces na którym odpowiadać miał z wolnej stopy. W śledztwie obciążył Oskara Schindlera, późniejszego bohatera głośnego filmu Stevena Spielberga „Lista Schindlera”, który zatrudniał więźniów z obozu w Płaszowie w swojej fabryce. Utrzymywał kontakty z komendantem obozu, w magazynach fabrycznych przechowywał jego zdobycze. Amon Götha zeznał, że 80 tys. marek, które przy nim znaleziono otrzymał od Schindlera. Aresztowano więc Schindlera, który potwierdził, że to od niego Göth otrzymał znalezione przy nim marki. Po kilku dniach pobytu w krakowskim Gestapo Schindlera zwolniono, zapewne nie bez odpowiednich protekcji, a może i łapówki.

Amon Göth też wyszedł obronną ręką. Powołano go do wojska i skierowano do pułku artylerii przeciwlotniczej w Monachium. Były to już ostatnie dni wojny. Na początku maja 1945 r. został aresztowany przez Amerykanów, którzy jednak nie skojarzyli go z obozem w Płaszowie. Stało się to dopiero w lutym 1946 r. W końcu kwietnia zapadła decyzja wydania go, wraz z innym zbrodniarzem Rudolfem Hössem, władzom polskim.

W końcu sierpnia rozpoczął się w Krakowie proces komendanta z Płaszowa. 5 września 1946 r. zapadł wyrok śmierci, który został wykonany 13 września.

Johannes Sachslehner, Zbrodnie Amona Leopolda Götha. Tłumaczenie Dariusz Salamon. Wydawnictwo Znak, Kraków 2010, s. 404

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj