Recenzja książki: Aleksander Kościów, "Lecą wieloryby"

Zgubna konsekwencja
Kto wcześniej nie zetknął się z prozą tego autora, będzie książką zauroczony, ktoś, kto zna wcześniejsze – raczej zawiedziony.

Z kolejną książką Aleksandra Kościówa mam problem: wprawdzie nie jest ona zdecydowanie gorsza od poprzednich, ale też na pewno nie jest lepsza. Debiutancką powieść pisarza, „Świat nura” (2006), przyjąłem z entuzjazmem, bo wnosiła do naszej młodej prozy zupełnie nową jakość. Kościów postawił w niej na splątanie rzeczywistego z wyobrażonym, magię „pięknego zmyślenia”. Autor przyszedł do literatury od razu – co rzadkie – z gotowym pomysłem i wyrazistym stylem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną