Recenzja książki: Leszek Kołakowski, "Herezja"
Między herezją a dogmatem
To nie jest wykład z historii herezji. Raczej próba odpowiedzi na wciąż aktualne pytania.
Wydawnictwo Znak/materiały prasowe

W jakich sytuacjach wybuchają spory ideowe bądź ideo-logiczne? Jak są rozwiązywane i jak wpływają na życie umysłowe i obyczaje społeczne? I wreszcie: czy rezultatem roszczeń do posiadania prawdy absolutnej, cechujących zwłaszcza wiele religii – w tym chrześcijaństwo, musi być brak tolerancji dla wyznawców innych poglądów? Leszek Kołakowski rozważał te kwestie na antenie radia Wolna Europa zimą na przełomie 1982/83 r., a skrypty tych audycji szczęśliwie się zachowały. Okazuje się chociażby, że przekonania uznane za bluźniercze czy rewizjonistyczne mogą wynikać zarówno z chęci zerwania z ortodoksją, jak i przeciwnie – być apelem o jej przestrzeganie. Chodzić może bowiem o powrót do korzeni oraz autentycznego „ducha” religii czy systemu ideowego.

Nie da się też podać prostej reguły, dlaczego autorzy jednych tez obkładani są anatemą, a głosiciele innych, wyglądających na podobnie obrazoburcze, po pewnym czasie ogłaszani są niekwestionowanymi autorytetami. Widać to świetnie w historii Kościoła katolickiego: niektórzy jego wielcy święci (m.in. Franciszek, Ignacy Loyola, Jan od Krzyża) byli tuż przy granicy, za którą staliby się przeklętymi heretykami. Może zatem między herezją a dogmatem nie zawsze jest wielka różnica? Najważniejsze zresztą, że w pierwotnym sensie herezja oznacza „wybór”.

Leszek Kołakowski, Herezja, Znak, Kraków 2010, s. 92

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj