Recenzja książki: Mario Vargas Llosa, "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki"

Pisarz i kuglarka
„Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” Vargasa Llosy to reportaż o nim samym, o Paryżu, Londynie i ojczystym Peru. Narrator, czyli autor, siedzi w wygodnym wagonie wehikułu czasu, który ruszył z peronu w 1950 r. i podróżuje przez 40 lat.
Wydawnictwo Znak/materiały prasowe

Autor „Rozmowy w katedrze” jest jednym z najpracowitszych i najbardziej zajętych pisarzy. Co kilka miesięcy książka, co kilka dni duży komentarz do „El Pais”. Z książkami wydawanymi w takim tempie różnie bywa. Raz są wspaniałe, innym razem rutynowe, bieżące. Ale zawsze to rzeczy interesujące, choćby były pisane tylko, by nie dać pióru zaschnąć. Taką książką są też „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”.

Za oknami wehikułu czasu po jednej stronie przesuwają się całymi sekwencjami obrazy z Peru; dzielnica Miraflores paniczyków ze stolicy Limy, prezydentura Fernanda Bellaunde Terry’ego, nieudolnie demokratyczna, co stwarzało możliwość powstania zalążków ogniw partyzanckich, do których przeniesiono ogień z Kuby.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną