Kawiarnia literacka

Paluch w ranie
Zaglądam do „Dzienników” Mrożka. Wygląda to wybuchowo, trudno się oderwać.

I tylko się zastanawiam: co może niepisarza skłonić do czytania dzienników literata? Bo coś skłania, to widać po tym, jak się te opasłe dzienniki Mrożka i inne sprzedają. A ja nie rozumiem, jakim cudem kogoś normalnego może w ogóle interesować samoobnażający się pisarz.

Mnie oczywiście mało co pasjonuje bardziej. Dzienniki Máraia, Jüngera, Gombrowicza czy Iwaszkiewicza uwielbiam, przy czym popularność pierwszych dwóch rozumiem lepiej: mało w nich dziennika, a więcej małych esejów, felietonów i aforyzmów udających dziennik.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną