Recenzja książki: Wojciech Mann, "RockMann, czyli jak nie zostałem saksofonistą"

Mann wspomina
Autor opowiada z ciepłym humorem i przetyka historie różnego typu zestawieniami
Znak/materiały prasowe

"Gdzie tu można dostać coke?” – pytali Wojciecha Manna amerykańscy muzycy. Jako współprezes (z Andrzejem Olechowskim) Pops Fan Club i krzewiciel kultury rock’n’rolla spotykał przyjeżdżające do Polski Ludowej zagraniczne gwiazdy, miał też kontakty z wszechwładną agencją Pagart. Lecz o kokainie nawet nie pomyślał, o coca-coli – owszem, ale tej jeszcze w Polsce nie było. Poczęstował więc gości sokiem Płynny Owoc. Takich zderzeń między PRL a wielkim światem muzyki mamy więcej w książkowej gawędzie Manna, zaczynającej się gdzieś w okolicach jego dziecięcych występów w zespole Gawęda, a kończącej na zagranicznych wyjazdach po płyty i budowie komercyjnego radia w Polsce.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną