Recenzja książki: Maja Wolny, "Dom tysiąca nocy"

Bilans emigracji
Jaki jest bilans emigracji? W tej powieści wydaje się, że jednoznacznie pozytywny.
materiały prasowe

Co jakiś czas słyszy się narzekania, że w polskiej literaturze brak rozsądnej powieści środka, która nie byłaby ani eksperymentem, siłą rzeczy dyskusyjnym, ani komercyjną papką. To z pewnością nieprawda, takie utwory są, należała do nich „Kara”, wydana rok temu debiutancka powieść Mai Wolny, jak i następna, zatytułowana „Dom tysiąca nocy”. W pierwszej powieści młoda bohaterka udawała się autostopem do Belgii, aby odnaleźć siebie. W drugiej – pięćdziesięcioletnia kobieta, ciężko doświadczona przez życie, zatrudnia się we Włoszech jako opiekunka chorej właścicielki pięknej willi w Sorrento.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną