Kawiarnia literacka

C.K. Smutek
Było ostatnio o Cesarsko-Królewskiej nudzie, a teraz będzie o smutku, melancholii, spleenie czy – zważywszy na język urzędowy połowy cesarstwa – weltszmercu.

Tam gdzie austro-węgierskie wybrzeże urywało się nieopodal granic Serenissimy, Marii Teresie zamarzyła się jej własna Wenecja: potężny, wielokulturowy port z malowniczymi kanałami. A że austriacka cesarzowa wszystko robiła porządnie i planowo, to wydała edykty tolerancyjne i zniosła cła, co zachęciło do przybycia osadników (różnych wiar, ale jednej religii: kupieckiej), po czym poleciła wytyczyć kanały równo, jak od linijki (brzydziła się bowiem weneckim bałaganem).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną