Kawiarnia literacka

Malowany zbójnicki
Halo Kraków, kradnę wam na chwilę Stryjeńską. Ale oddam. Halo Zakopane, czy mnie słyszycie, Stryjeńską do Warszawy przenoszę. Ale krzywdy nie zrobię.

Bo kiedy jem drugie danie na talerzu z reprodukcją tańców góralskich, kiedy czytam pamiętnik Zofii i pękam ze śmiechu nad jej wpisami, to lecę od razu na Starówkę i kłaniam się malowidłom na fasadzie kamienicy w Rynku. Mieczysław Grydzewski z „Wiadomości Literackich” nazywał artystkę księżniczką sztuki polskiej i już ją sobie wyobrażam w pięknym przebraniu, namalowaną przez siebie na jakiejś pocztówce. Zamiast diademu ma na głowie barwny czepiec, poprawia zapaskę i próbuje kroki krakowiaka.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną