Kawiarnia literacka

Baśnie Andersena. Od początku do końca
Pamiętam emocje towarzyszące lekturze baśni Andersena. Lat liczyłem sobie niewiele, książki lubiłem, w świat sprawiedliwy wierzyłem, Pankracego oglądałem, oranżadę w proszku sypałem na rękę i zlizywałem. Zwyczajne dziecko w normalnym świecie.

Tylko ten Andersen nie pasował. Z Andersenem wszystko było nie tak. Owo nie-tak zaczynało się już w tytule. Kto normalny nadaje bajce tytuł „Igła do cerowania? Albo „Kogut podwórzowy i kogucik na dachu”? Kto normalny bohaterem swoich bajek czyni ziarenka grochu, kołek w płocie albo stokrotkę? Kto normalny kończy bajkę słowami: „Teraz możesz się nad nim [opowiadaniem] zastanowić”? Kto normalny pozwala bohaterom cierpieć i nie daje im na koniec zasłużonego długo-i-szczęśliwie?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną