Fragment książki "Wąż w kaplicy"
Drzwi otworzyły się i do sali wtargnęła zwalista panna młoda - w białej sukni z welonem, z ogromną, mięsistą twarzą, teraz pożółkłą i sztywną. To nadal była twarz niemowlaka, ale martwego niemowlaka.
materiały prasowe

Na zagubionej wśród lasów stacyjce powitał nas szofer w mundurze.

- Pojedziemy do Treuburga samochodem terenowym - powiedział. Treuburg znaczy Wierna Twierdza, Twierdza Wierności.

Samochód terenowy okazał się czymś w rodzaju kanciastej metalowej dorożki o potwornej mocy. Na wypadek deszczu pojazd przykryty był brezentem - tego szczegółu pan Bogusz nie przewidział. Ruszyliśmy i czołgodorożka stała się czołgodorożkołodzią, bo zakołysała się na nierównościach leśnej drogi niczym jacht na falach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną