Recenzja książki: Jola Słoma i Mirek Trymbulak, "Atelier smaku"
Apetyczny zapach książki
Wszystkiego, co najsmaczniejsze na wegetariańską Gwiazdkę!
materiały prasowe

Mam w ręku książkę, która działa na wszystkie moje  zmysły: na wzrok – jest pięknie zaprojektowana, kolorowa, wspaniale zilustrowana; na węch – pachnie bowiem nie farbą drukarską, lecz świeżymi truskawkami; na smak – bo przy odrobinie wyobraźni mogę  poczuć na języku rozkosz, jaką daje ugryzienie czekolady, serka mozzarella czy kiwi.

I to nie koniec korzyści, jakie płyną z obcowania z książką „Atelier smaku” autorstwa Jolanty Słomy i Mirosława Trymbulaka. Prezentuje ona bowiem 108 przepisów kuchni wegetariańskiej. I to wielokrotnie sprawdzonych – zarówno w studio telewizyjnym, bo Słoma i Trymbulak są współautorami i uczestnikami kilku seriali kulinarnych emitowanych w stacji Kuchnia TV, jak i na przyjęciach prywatnych, w których chętnie uczestniczą przyjaciele Joli i Mirka. Wszyscy goście zapewniają, że chętnie na te uczty wracają.

Następnym walorem „Atelier smaku” są krótkie teksty rozdzielające poszczególne partie przepisów, w których autorzy wypowiadają się z dużym znawstwem np. o dietach dla cukrzyków czy dla ludzi dotkniętych celiakią, a także o życiu towarzyskim przy stole i kulturze jedzenia.

Moim zdaniem książki kulinarne żyją wówczas, gdy są używane w kuchni. Wtedy jednak skazane są na plamy z sosów, tłuszczu, odciski palców kucharza, a także porozklejane kartki. Ta ostatnia przypadłość nie grozi "Atelier smaku" Słomy i Trymbulaka. Zaprojektowali oni bowiem książkę publikowaną nową techniką. Nie jest ona ani klejona, ani zszywana. Poszczególne strony są zespolone ze sobą na... sprężynie! To jest po prostu kolorowy kołonotatnik. Już sam ten pomysł wart jest pochwalnych recenzji. A jeśli dodać do tego jeszcze całą resztę, z której można korzystać latami…

Jola Słoma i Mirek Trymbulak, Atelier smaku, S&T, Warszawa 2010

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj