Recenzja książki: Anna Brzezińska, „Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny”

Krytyczna fantastyka
Jest smok, są rycerze, rusałki, koboldy, utopce i skrzaty.
materiały prasowe

W studni mieszka magiczny szczupak, w kominie nocnica, a w kurniku bazyliszek i ziejące ogniem kokosze. Jest i oczywiście szkaradna wiedźma. Niby wszystko się zgadza, ale między wierszami przaśnej opowieści o życiu mieszkańców maleńkiej wioski u podnóży Gór Żmijowych dają się dostrzec niepasujące do humorystycznej historyjki treści. Chociaż nie od pierwszego tekstu. W otwierającym zbiór „Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny” opowiadaniu „Po prostu jeszcze jedno polowanie na smoka” wszystko traktowane jest z przymrużeniem oka, postaci to karykatury różnych postaw społecznych, a gdy sprawy zaczynają przybierać niewłaściwy obrót, jedno zaklęcie Babciny Jagódki przywraca tak ukochany przez nią ład.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną