Recenzja książki: Władimir Sorokin, „Cukrowy Kreml”

Rosja jak malowana
Sorokin obnaża Rosję dzisiejszą, „demokratyczną”, która tkwi w jedynowładztwie, izolacji i wiernopoddaństwie.
materiały prasowe

Władimir Sorokin to dziś bodaj najciekawszy rosyjski prozaik. Choć zbiór opowiadań Cukrowy Kreml jest jedynie dodatkiem do znakomitego „Dnia oprycznika”, to potwierdza tę opinię. Odnajdziemy tu postaci, które mieliśmy okazję wcześniej poznać (np. oprycznika Komiagę, Ojczulka), zaś dzielni obywatele Rosji dalej będą wznosić Wielki Mur Rosyjski, który szczelnie odgrodzi ich od wszechobecnych wrogów. Tytułowy cukrowy Kreml to podarek od „dobrodusznego” Monarchy dla dzieci, a zarazem lejtmotyw pojawiający się w każdym z 16 krótkich utworów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną