Recenzja książki: Doris Lessing, "Drugie opowieści afrykańskie"

Farmerzy, prostytutki i żuki
"Drugie opowieści afrykańskie” pokazują, jak doskonałą obserwatorką jest Lessing.
materiały prasowe

Doris Lessing to pisarka niezwykle płodna, więc pewnie jeszcze długo będziemy ją odkrywać. I dobrze, bo warto. Szczególnie że znów mamy okazję zobaczyć, jak radzi sobie ze skromniejszą formą prozatorską, czyli opowiadaniem. Po wydanych w 2008 r. „Opowieściach afrykańskich” dostajemy teraz ich drugą część. Akcja większości z zamieszczonych w tomie 14 opowiadań rozgrywa się przed II wojną światową w Rodezji Południowej, a więc tam, gdzie sama pisarka spędziła dzieciństwo i młodość.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną