Recenzja książki: Ken Hillman, "Oznaki życia"

Bez złudzeń
Oto jedna z najbardziej posępnych książek o medycynie, jaką kiedykolwiek przeczytałem.
materiały prasowe

Fakt, że od deski do deski. Ale z narastającą wątpliwością, czy lekarze – nawet tak znakomici jak Ken Hillman, profesor anestezjologii z Australii – powinni bezceremonialnie wprowadzać czytelników w niuanse swojego zawodu i odsłaniać najbardziej okrutne kulisy ratowania życia, które często jest nie do uratowania. Na oddziały intensywnej terapii nie mają wstępu nawet wszyscy lekarze! Ale jak widać standardy się zmieniły i skoro współczesne media zachęcają nas do zaglądania sąsiadom pod kołdrę, dlaczego nie opisywać z detalami tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami OIOM?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną