Recenzja książki: Henry James, "Złota czara"

Wyższe sfery uczuć
Dziś nikt nie potrafiłby napisać takiej monumentalnej powieści.
materiały prasowe

Nieplanowana obecność roztropnej młodej damy o miłej aparycji to zawsze problem”. W tym zdaniu skrywa się esencja „Złotej czary”, jednej z najważniejszych i dotąd w Polsce nieznanej książki Henry’ego Jamesa. Odnajdujemy w niej koturnowość języka, wiktoriańską pruderyjność i zarys powieściowej sytuacji. Maggie Verver wychodzi za Amerigo, włoskiego księcia – Europa bierze ślub z Ameryką, tradycja z pieniędzmi. Ojciec Maggie poślubia z kolei dawną przyjaciółkę Ameriga, niezwykle piękną i – na standardy wyższych sfer – ubogą Charlotte Stant.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną