Recenzja książki: Terry Pratchett, "W północ się odzieję"

Potwór, czarownica i Świat Dysku
Można tę książkę odczytywać przez psychoanalizę Junga albo zestawiać z „Czarnoksiężnikiem z Archipelagu” Ursuli Le Guin.
materiały prasowe

"W północ się odzieję” to powrót do cyklu o czarownicy Tiffany Obolałej i zarazem 38 część „Świata Dysku”, jednej z najpopularniejszych serii w historii literatury. Książki Terry’ego Pratchetta sprzedały się już w ponad 65 mln egzemplarzy, co chyba jedynie w zderzeniu z 400 mln „Harry’ego Pottera” nie działa na wyobraźnię. „Świat Dysku” posiada wszystkie cechy literatury gatunkowej: wyraźne zarysowane postaci, przewidywalną akcję, jednoznaczne emocje, punkty kulminacyjne i otwartość na kontynuację.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną