szukaj
Recenzja książki: Marcin Michalski, Maciej Wasielewski, "81:1. Opowieści z Wysp Owczych"
Koniec milczenia owiec
Debiutujący tą książką dwaj młodzi autorzy postawili na – jak się wydaje – reporterski samograj.
mat. pr.

Jaka kraina może być dla Polaków bardziej tajemnicza i pociągająca niż leżące na północnych morzach Wyspy Owcze? Na szczęście Marcin Michalski i Maciej Wasielewski nie poszli na łatwiznę. Swoje podróże poprzedzili gruntownymi lekturami, nawet zamieszkali na „Owcach”, utrzymując się m.in. z pracy w przetwórni ryb. W ten sposób na wskroś poznali mentalność Farerów (mieszkańców wysp), na co dzień żyjących na uboczu zglobalizowanego świata, poświęcających tyleż samo czasu na walkę z codziennymi problemami co z surową i groźną przyrodą. Autorzy opisują tę niespełna 50-tys. społeczność błyskotliwie, z dystansem, ale również z nutką łatwo wyczuwalnej sympatii.

Mówi się, że reportaż jako gatunek czekają zmiany, wymuszone nieuchronnie przez nowy typ internetowego czytelnika, którego uwaga jest rozproszona, a więc staje się niezdolny do lektury dłuższych tekstów. Dlatego – nie zapominając o dopieszczeniu czytelnika „tradycjonalisty” – Michalski i Wasielewski obłaskawiają tę internetową społeczność szybkimi reporterskimi „piłkami”, powiastkami filozoficznymi i efektownymi, choć niedopowiedzianymi impresjami. „81:1. Opowieści z Wysp Owczych” to zatem debiut udany nie tylko ze względu na egzotykę miejsca i celne obserwacje społeczne. I choć miejscami książka jest nieco chaotyczna i przegadana, tak jakby autorzy starali się w niej zmieścić zbyt wiele, jej lektura sprawia dużą przyjemność.

Marcin Michalski, Maciej Wasielewski, 81:1. Opowieści z Wysp Owczych, wyd. Czarne, s. 329

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj