szukaj
Recenzja książki: Robert D.Kaplan, "Bałkańskie upiory. Podróż przez historię"
Bałkany, czyli nienawiść
To książka wybitna, lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy poważnie interesują się Bałkanami, polityką i historią tego regionu, ale także Europy.
Materiały prasowe

Autor należy do amerykańskiej pierwszej ligi dziennikarskiej, wykłada na uczelniach wojskowych, doradza rządowi USA. Noam Chomsky zalicza go do skrajnej szowinistycznej prawicy, ale chyba tylko dlatego, że Kaplan zamiast - jak pewnie życzyłby sobie Chomsky - pisać o złu polityki amerykańskiej i niegodziwości amerykańskiego systemu polityczno-społecznego, pisze znacznie częściej o złych rzeczach, które dzieją się lub działy daleko od Ameryki, na przykład na Bałkanach.

Początkowo odepchnięty od mediów głównego nurtu, Kaplan wybrał karierę outsidera mieszkającego poza Stanami i podróżującego po krajach, nie budzących wielkiego zainteresowania Amerykanów. Jeszcze w latach osiemdziesiątych XX w.dotarł, uzbrojony w stare książki anglosaskich globtroterów, do Europy Wschodniej i na Bałkany. "Bałkańskie upiory" ukończył tuż przed wybuchem wojny domowej w rozpadającej się socjalistycznej Jugosławii. Tragiczne wydarzenia wczesnych lat 90. zwróciły uwagę elit amerykańskich na bałkańską "podróż przez historię" wcześniej szerzej nieznanego amerykańskiego pisarza i reportażysty. Ponoć prezydent Clinton po lekturze "Upiorów" postanowił nie angażować Ameryki w konflikt zrodzony na gruzach titoizmu.

Obraz Bałkanów przedstawiony w książce Kaplana jest rzeczywiście przygnębiający i nie daje podstaw do optymistycznego spojrzenia na przyszłość tej części Europy. Przebogata dokumentacja stanu faktycznego, przeplatana erudycyjnymi wypadami w przeszłość Bałkanów, plastycznymi minireportażami i refleksjami historiozoficznymi autora, prowadzi do wniosku, że Bałkanami rządzi nienawiść. Nienawiść, którą można wytłumaczyć historycznie, kulturowo, etnograficznie, politycznie i jak tam jeszcze, ale której trzeba się lękać. Bałkany wszakże już raz dały początek wojnie światowej. Kaplan z niesamowitą żarliwą dociekliwością stara się dokopać do źródeł owej bałkańskiej nienawiści.

Osłupiały, czasem przygnieciony potopem obrazów, informacji, cytatów, skrzydlatych słów i aforyzmów, czytelnik zwiedza z autorem "Starą Serbię", Chorwację,  Macedonię, Rumunię – to najlepsza część książki, Bułgarię i Grecję. Ale że nie sposób zrozumiale snuć tych opowieści w izolacji od świata, na scenę wkraczają Turcy, rola i zagłada imperium osmańskiego, mocarstwa europejskie – ci, którzy z zewnątrz kształtowali los Bałkanów, odbierając bałkańskim ludom możliwość samodzielnego rozstrzygania o swych losach, deformując ich tożsamość, szpikując ją toksynami, które do dziś zatruwają bałkańskie serca i umysły.

Nie jest więc Kaplan jakimś oskarżycielem, drapującym się w togę sędziego czy kaznodziei, usiłującego podnieść bałkańskie ludy z dzikości i okrucieństwa. Nie jest też jednak jakimś naiwnym turystą zafascynowanym egzotyką świata na obrzeżach zachodniej cywilizacji, gdzie sprzeczne dążenia kulturowe i narodowe splatają się w tragiczny węzeł głuchej nienawistnej stagnacji i skrajnie depresyjnego poczucia totalnej niemożności. Kaplan pisze o destrukcyjnych skutkach braku samostanowienia i swobodnego rozwoju Bałkanów, ale pisze też o okropnościach, jakie zdolni byli zgotować sobie bałkańscy "sąsiedzi" – o faszyzmie chorwackim czy rumuńskim. Wstrząsające opisy zbrodni na bałkańskich Żydach popełnionych na nich przez ich współmieszkańców bez nadzoru niemieckiego przypominają, że anarchia wojenna wydobywa z ludzi to, co w nich najgorsze.

Oczywiście nie tylko wobec Żydów, także wobec tych, którzy z dnia na dzień, w sytuacji wyjątkowej, jaką jest wojna, rozpad państwa czy rewolucja, stają się wrogami, z którymi nigdy nie chciało się koegzystować i których obwiniało się za wszelkie niepowodzenia i nieszczęścia własnego narodu. Kaplan nie jest historykiem, ale jest miłośnikiem historii, a z zawodu dziennikarzem i publicystą, więc wie, że dobrze jest pokazywać liderów narodu, by czytelnik lepiej pojął specyfikę narodowej historii. Mamy więc w książce doskonałe sylwetki, na przykład chorwackiego kardynała Stepinaca czy rumuńskiego marszałka Antonescu.

Straszenie Bałkanami na pewno nie było zamiarem autora. Raczej przekazanie czytelnikowi tej mieszanki fascynacji i zatrwożenia, jakiej sam doświadczył jako naoczny świadek i uczestnik swej podróży przez historię Bałkanów. I to udało mu się znakomicie.

Robert D.Kaplan, Bałkańskie upiory. Podróż przez historię, Wyd. Czarne, Wołowiec 2010, ss. 460             

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj