Recenzja książki: Stephen King, "Czarna bezgwiezdna noc"

Normalność według Kinga
Po ostatniej monumentalnej powieści „Pod kopułą” Stephen King zdecydował się powrócić do mniejszej formy.
materiały prasowe

„Czarna bezgwiezdna noc” to trzeci już w jego karierze zbiór minipowieści, które mają zabrać czytelnika – jak twierdzi sam King – do „bardzo mrocznego miejsca”. Tym razem jednak mistrz grozy nie straszy nas siłami nadprzyrodzonymi, nawiedzonymi hotelami i morderczymi samochodami. W jego opowiadaniach zło czai się przede wszystkim w człowieku i jego trudnych do przewidzenia czynach. Choć fabuła kolejnych opowiadań może się wydać banalna – mąż morduje żonę, zgwałcona kobieta szuka zemsty, człowiek, któremu pozostało niewiele życia, podpisuje cyrograf z diabłem, a żona pod nieobecność męża odkrywa jego drugą naturę – to siłą powieści Kinga są wiarygodne postaci.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną