Recenzja książki: Kaja Malanowska, "Imigracje"

Stany obcości
Najlepsza jest Malanowska wtedy, gdy opisuje obco-bliską relację dwojga ludzi.
materiały prasowe

Kaja Malanowska (ur. w 1974 r.) zadebiutowała w zeszłym roku powieścią „Drobne szaleństwa dnia codziennego” o depresji i o Warszawie. Teraz ukazały się jej opowiadania „Imigracje”, badające rozmaite stany obcości. Nie chodzi jednak o egzotyczne miejsca, ale o obcość wewnętrzną, która ujawnia się, kiedy spotykamy się z innymi ludźmi. Otwierająca książkę opowieść o drag queen o pseudonimie Butterfly jest nieco sztampowa, zza makijażu i strojów wyłania się oczywiście nie żadne dziwadło, tylko odpowiedzialny mężczyzna.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną