Recenzja książki: Juli Zeh, "Corpus delicti. Proces"

Szaleństwo Metody
Książka Zeh przypomina „Rok potopu” Atwood, tyle że na wspak.
materiały prasowe

Żyjemy w świecie abstrakcyjnych norm. Ten problem Juli Zeh w swej nowej powieści doprowadza do ekstremum. W „Corpus delicti. Procesie”, podobnie jak w „Ciemnej materii”, na pierwszy plan wybija się fascynacja niemieckiej pisarki naukami ścisłymi. Książka Zeh przypomina „Rok potopu” Atwood, tyle że na wspak. Zagrożenie ekologiczne, które w twórczości kanadyjskiej pisarki osiągnęło rangę głównego problemu, w „Corpus delicti” zostaje zaprezentowane od innej strony. Tutaj lęk przed brudem, zanieczyszczeniem środowiska i chorobami prowadzi ludzkość ku nowej rzeczywistości: sterylnie czystej, poddanej dyktaturze rozumu. W wykreowanym przez Zeh świecie wszystko regulują normy zgodne z Metodą, nowym totalitarnym ustrojem, który zapewnia wszystkim doskonałe zdrowie, a zarazem sprawuje nad ludźmi kontrolę absolutną. Nawet miłość dopuszczalna jest tylko w wypadku dwóch odpowiednich układów immunologicznych.

Jak w każdej antyutopii, tak i tutaj ktoś występuje przeciwko Prawu. Brat głównej bohaterki Mii Holl, Moritz, zostaje niesłusznie oskarżony o gwałt i morderstwo. Zdawałoby się, że badanie DNA nie może się mylić. Samobójstwo Moritza sprawia, że Mia przestaje być doskonałym obywatelem. Sprzeciwia się Metodzie, by przywrócić bratu dobre imię.

Jak przekonuje Zeh, odrobina chaosu jest konieczna, aby ludzki kosmos nie stał się miejscem zasiedlonym przez zaprogramowane roboty. Blisko jej więc do Aldousa Huxleya, choć „Corpus delicti” nie jest dziełem tej miary co „Nowy wspaniały świat”. Dawkinsowska wiara w rozum, w oświeceniową wizję świata, zostaje tu przedstawiona jako jedno z największych zagrożeń współczesności. Antyutopii Zeh można zarzucić jedynie to, że w porównaniu z okrucieństwami reżimów XX w. nie wydaje się ona tak przerażająca, jak by chciała tego pisarka.

Juli Zeh, Corpus delicti. Proces, przeł. Sława Lisiecka, W.A.B., Warszawa 2011, s. 270

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj