Recenzja książki: Julia Fiedorczuk, "Biała Ofelia"

Król i Królowa
Nadmiar znaczeń i warstw przysłania to, co najlepsze w tej książce: pełne postacie kobiet.
materiały prasowe

Bohaterki „Białej Ofelii” poznały się w szkole podstawowej gdzieś w końcu lat 80. Anna przyjechała do Warszawy z małego miasteczka, Eliza była klasową gwiazdą, która pewnego dnia zwróciła uwagę na niepozorną i źle ubraną koleżankę. Anna, zamknięta w sobie i wycofana, przy niej rozkwita i zaczyna żyć. Poetka Julia Fiedorczuk w „Białej Ofelii”, swojej drugiej książce prozatorskiej, dobrze pokazuje traumę dojrzewania i zmysłowość dziewczyńskiego świata, osiedlowe zabawy, fantazje i doskonałe porozumienie Króla i Królowej – tak siebie nazywały. Ten świat się kończy, niespodziewanie umiera ojciec Anny, a Eliza wyjeżdża z Warszawy. Kiedy się spotykają ponownie po ponad 20 latach Eliza jest znaną pisarką, a Anna – samotną graficzką, która często ma wrażenie, że nie istnieje. Odzyskuje chęć życia tylko przy Elizie. Przez chwilę znowu są Królem i Królową.

To nie jest jednak powieść obyczajowa czy romans kobiet. Ma wiele warstw. Owszem, to historia totalnego uzależnienia od drugiej osoby – bez Elizy nie ma Anny. Ale świetny jest też obraz rzadkiej radosnej samotności, kiedy Anna, pijąc wino, w nowym mieszkaniu rozpakowuje książki z kartonów i czuje się jak wśród najlepszych przyjaciółek.

Ale przede wszystkim jest to opowieść w opowieści. Anna okazuje się bohaterką tekstów Elizy, cała ich historia rozgrywa się być może tylko w fantazji pisarki. Bohaterem tej książki jest też język – Anna mówi cytatami z literatury, budzi się z gotowymi frazami poetyckimi. Bohaterki Julii Fiedorczuk są tak przekonujące, że czytelnikowi może być trochę żal, że im bliżej końca, tym ich postacie się rozmazują, na pierwszym planie jest literackość, autotematyzm. Anna traci kontury, okazuje się funkcją języka. Nadmiar znaczeń i warstw przysłania to, co najlepsze w tej książce: pełne postacie kobiet, jakich niewiele znajdziemy dziś w literaturze.

Julia Fiedorczuk, Biała Ofelia, Biuro Literackie, Wrocław 2011, s. 187

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj