Recenzja książki: Arnaldur Indridason, "Grobowa cisza"

Lepszy niż Mankell
Indridason tworzy kryminalne historie, ale w równym stopniu opisuje współczesną Islandię.
materiały prasowe

Gdybym miał wymienić ciekawych autorów kryminałów z Północy, zabrakłoby mi tu miejsca. Problem jest jednak taki, że w masie świetnych Skandynawów czasami nikną pisarze naprawdę intrygujący. Bo w gruncie rzeczy, kto jest najlepszym specjalistą od kryminałów ze Skandynawii? Mankell? Larsson? Holt? Moim zdaniem – Islandczyk Arnaldur Indriđason. Na pozór autor „Grobowej ciszy” pisze tak samo o tym samym – intrygi kryminalne buduje wokół tematów „typowych islandzkich zbrodni”, które równie dobrze można by nazwać „typowymi skandynawskimi zbrodniami”: podlana alkoholem przemoc w rodzinie, znęcanie się nad kobietami i dziećmi, pedofilia.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną