Kawiarnia literacka

Konduktor z plasterkiem
Jechałam pociągiem do Brna na festiwal literacki. Już po czeskiej stronie wsiadła do przedziału babcia o kulach. Miała w ręku zniszczoną siatkę. Za babcią do przedziału wsiadła menelica.

Miała włosy ścięte przy samej skórze, takie pociapane nożyczkami po ciemku i w szale. Krwawiła jej ręka, leciała z palca czerwona strużka. To jej ta babcia dała chusteczkę na zatamowanie i zaczęła opowiadać o swoich dzieciach. Właśnie od nich wracała. Dokładnie nie wiem, o czym mówiła, bo to się tylko tak wydaje, że czeski podobny do polskiego, a jak zgubisz kilka słówek, to i cały sens znika. Zresztą, głupio mi było podsłuchiwać i tylko patrzyłam w okno.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną