Kawiarnia literacka

Umierania
Najpierw, tuż przed Mironaliami, umarła ciotka Genia, moja matka chrzestna, i mama zadzwoniła, że ma taką „dość nieprzyjemną wiadomość”.

Jedziemy na pogrzeb? – zapytałem. Wykluczone! Po tym, co mi ostatnio zrobili? – zawołała mama. Stosunki w mojej rodzinie zawsze były napięte, postanowiłem nie wnikać. Sprosiłem akurat gości, była to rocznica nienapisania przeze mnie wiersza, miały być tańce na tarasie, no ale ciotka zmarła, więc tylko ze stojącego w kącie casio dobywał się cichy ambiencik. W pewnej chwili ktoś rzucił propozycję, żeby coś zaśpiewać i nagle wszyscy po kolei śpiewaliśmy swoje ulubione piosenki, jak w czasach przedradiowych i przedkompaktowych, była to jedna z milszych imprez, jakie mi się zdarzyły.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną