Recenzja książki: Krzysztof Mroziewicz, "Fidelada. Podróż w czasie politycznym"

Eksperyment Kuba
W „Fideladzie” autor częstuje nas refleksjami, notatkami, reportażami i obserwacjami spisanymi w ciągu ostatnich 35 lat.
materiały prasowe

Od fascynacji Kubą lat 70. ubiegłego wieku, gdy powszechną nędzę ozdabiano komunistycznymi hasłami i bukietami kwiatów – poprzez wizytę Jana Pawła II w styczniu 1998 r. – aż do stwierdzenia, że „miejscem normalnym jest w Hawanie szpital psychiatryczny, a cała pozostała część miasta to dom wariatów”, prowadzi nas Krzysztof Mroziewicz przez meandry współczesnej historii jedynego w swoim rodzaju eksperymentu społecznego.

W „Fideladzie” autor częstuje nas refleksjami, notatkami, reportażami i obserwacjami spisanymi w ciągu ostatnich 35 lat, podczas których kilkakrotnie lądował na wyspie. W tej konwencji literackiej jest miejsce i na wywiad Barbary Walters z Fidelem Castro, na plotkę o tym, że „bardzo podobała się Fidelowi afera Clintona z Moniką Lewinsky, bo sam jest starym świntuchem”, i na kulisy kubańskiej interwencji wojskowej w Angoli. A także na poważną analizę reżimu. Wędrując z Mroziewiczem przez zaułki starej Hawany czujemy zapach stęchlizny rozpadających się domów, wydaje nam się, że spotykamy staruszków czekających przed bramą, aż młodsze pokolenie ruszy do pracy, a w ciasnych mieszkaniach znajdzie się dla nich wolne łóżko. Spacerując alejami dzielnicy ambasad i rezydencji Miramar, zaglądamy do luksusowego hotelu Sierra Maestra, gdzie zagraniczni turyści muszą płacić obcą walutą. Ale nawet tam – narzeka autor – wciąż jeszcze nie możemy skosztować tradycyjnej, najlepszej kubańskiej potrawy – pieczonego wieprza.

Krzysztof Mroziewicz, Fidelada. Podróż w czasie politycznym, Wydawnictwo Zysk i Ska, Poznań 2011, s. 470

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj