Recenzja książki: Michel Houellebecq, "Mapa i terytorium"
Sztuka i sztukamięs
W tej powieści bohater, a właściwie dwóch bohaterów już przekroczyło smugę cienia; są oderwani od spraw świata, od pożądań i namiętności.
materiały prasowe

Kiedy niedawno świat obiegła wiadomość, że Houellebecq zaginął, czytelnicy ostatniej jego książki mogli czuć się zaniepokojeni, w tej książce pisarz sam siebie bowiem zamordował. Houellebecq jednak w końcu się znalazł, po prostu zapomniał o planowanym spotkaniu. I znowu więcej niż o jego książce mówiono o samym pisarzu. Tymczasem najnowsza „Mapa i terytorium”, za którą dostał Nagrodę Goncourtów, jest warta rozmowy. To chyba najbardziej chłodna, ironiczna i najmniej efekciarska z jego powieści, a jednocześnie pierwsza od „Cząstek elementarnych”, która porusza, bo portrety postaci są przejmująco smutne. Znamy dobrze typowego bohatera Houellebecqa – pustego i znudzonego, szukającego seksu i ekscytacji.

W tej powieści bohater, a właściwie dwóch bohaterów już przekroczyło smugę cienia; są oderwani od spraw świata, od pożądań i namiętności. Jed Martin, malarz, i Michel Houellebecq, pisarz – są do siebie podobni. Obydwaj odnieśli sukces, a jednocześnie nie umieją nawiązywać relacji. To dwie postacie sieroce; być może brak rodziców sprawia, że nic nie łączy ich ze światem – matka Jeda popełniła samobójstwo, z ojcem, niespełnionym artystą, też go niewiele łączy. Świetnie pokazana jest ta podwójna samotność ojca i syna, w której zamiast kontaktu możliwe jest tylko wspólne jedzenie świątecznej kolacji. Jed unika ludzi, mówi tylko do zepsutego grzejnika. Niepokoi się dopiero, gdy zaczyna oczekiwać od niego odpowiedzi.

To nie tylko stan Jeda, ale i diagnoza społeczna – Houellebecq tworzy symboliczny obraz opuszczonego burdelu i kolejki do kliniki, w której dokonuje się eutanazji. W dzisiejszym świecie „wartość handlowa cierpienia i śmierci stała się zdecydowanie wyższa od wartości rozkoszy i seksu”. Ale powieść Houellebecqa nie jest tylko obrazem cywilizacji, która umiera, ani portretem ludzi-produktów, to również parodia światka francuskich mediów (dziennik telewizyjny jako marsz ku świetlanej przyszłości). Ironiczną dwuznaczność objawia w niemal encyklopedycznych opisach rozmaitych zjawisk (pisarzowi zarzucano, że przepisuje definicje z Wikipedii). Ironicznie brzmią też wywody o rynku sztuki, a jednak jedyną rzeczą, która w tym świecie jest jakoś ocalona, to właśnie sztuka – Jed, który w swojej samotni fotografuje triumf roślin nad cywilizacją, Houellebecq (w powieści), który czyta Balzaka i pisze niezrozumiałe poematy. Sztuka, która jest przeciw życiu i przeciw światu. „Interesuje mnie już tylko świat jako zestawienie: świat poezji, malarstwa. Jeszcze trochę sztukamięsa?”.

Michel Houellebecq, Mapa i terytorium, przeł. Beata Geppert, W.A.B., Warszawa 2011, s. 384

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj