Recenzja książki: Javier Marias, "Twoja twarz jutro. Taniec i sen"
Szpiegowska symfonia
Hiszpański pisarz jednych nuży, innych zachwyca.
materiały prasowe

Trylogia „Twoja twarz jutro” w ubiegłej dekadzie była jednym z największych wydarzeń literackich na świecie i uczyniła z Javiera Maríasa poważnego kandydata do Nagrody Nobla. Hiszpański pisarz jednych nuży, innych zachwyca. Jego styl, oparty na długiej frazie, ciągłych dygresjach, retardacjach i retrospekcjach, może wydać się męczący, ale warto się przez niego przebijać, a wreszcie dać mu się ponieść. Choć dzieje się tutaj niewiele, to powieść Maríasa wciąga, intryguje, każe nieustannie snuć domysły. Bogactwo refleksji o naturze ludzkiej, jakie spotykamy na kartach „Tańca i snu”, kontrastuje ze skąpą fabułą. Szpiegowski temat zderzony jest z kolei z subtelną symfoniczną konstrukcją, w której przeplatają się i obsesyjnie powracają te same motywy.

Jacques Deza, Hiszpan pracujący dla brytyjskiej organizacji (rządu, wywiadu czy po prostu „grupy bez nazwy”?), jest interpretatorem charakterów. Jego zadanie to obserwacja, analiza, tłumaczenie i przewidywanie ludzkich zachowań. Na podstawie najdrobniejszych gestów, spojrzeń musi przewidzieć, jaka będzie „twoja twarz jutro”, kim może się stać ten, na kogo patrzy. Do czego służą jego spostrzeżenia, co kryje się za tajemniczą grupą, tego „Taniec i sen” nie wyjaśnia. Na tom trzeci trzeba będzie poczekać. Z pewnością warto, bo takie dzieła jak „Twoja twarz jutro” pojawiają się niezwykle rzadko.

Javier Marias, Twoja twarz jutro. Taniec i sen, przeł. Ewa Zaleska, Sonia Draga, Warszawa 2011, s. 410

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj