Recenzja książki: Robert Harris, "Spisek. Trylogia Imperium Rzymskie"
Z teorią spiskową w tle
Jak każdą dobrą książkę „Spisek” można czytać na kilku płaszczyznach. Dla niektórych to będzie zwykły thriller polityczny. Dla innych powieść prawie historyczna.
materiały prasowe

Film kostiumowy nie ma się zbyt mocno, za to powieść kostiumowa – jak najlepiej. Ktoś może protestować, że wszak jest powieść historyczna, ale nie ma czegoś takiego jak powieść kostiumowa. To prawda, ale na potrzeby recenzji „Spisku” trzeba stworzyć nową kategorię. Co prawda Cyceron to postać historyczna, realia co nieco się zgadzają, ale książce daleko do klasycznej powieści historycznej. To raczej traktat o kulisach polityki, tyle że w antycznych dekoracjach i kostiumach. Na miejsce Cycerona moglibyśmy podstawić dowolnie wskazanego współczesnego polityka. Bo Roberta Harrisa, jako byłego dziennikarza śledczego i komentatora sceny politycznej, najbardziej interesuje mechanizm pozyskiwania i sprawowania władzy. Zabieg z Cyceronem jest o tyle bezpieczny, że martwy bohater nie będzie ciągał autora po sądach. Zresztą na jego przykładzie dobrze można prześledzić mechanizm wybielania polityków przez historię. Na tle Juliusza Cezara może nawet uchodzić za obrońcę demokracji. Pod lupą Harrisa widać, jak wiele pęknięć ma ten obraz szlachetnego człowieka.

Jak każdą dobrą książkę „Spisek” można czytać na kilku płaszczyznach. Dla niektórych to będzie zwykły thriller polityczny. Dla innych powieść prawie historyczna. Dla części traktat o władzy. I chyba ta płaszczyzna jest najciekawsza i najbardziej pouczająca. Zresztą każdy, kto czytał „Autora widmo”, wie, że Harris po mistrzowsku pisze o kulisach władzy.

Robert Harris, Spisek. Trylogia Imperium Rzymskie, przeł. Magdalena Słysz, Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz, Warszawa 2011, s. 470

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj