Kawiarnia literacka

Hyc, hyc, hyc
Pośród różnych moich wstydliwych przyjemności czytelniczych niepoślednie miejsce ma czytanie listów do redakcji.

W większości są to teksty niespecjalnie ciekawe, wpisujące się w szeroki nurt naszego narodowego sportu, czyli narzekactwa: a to że dziura na Pitulickiej, róg Pypciowej, a to że psie kupy na trawniku, a że straż miejska nie przyjechała, że wyrażam oburzenie z powodu, a także że „w cywilizowanym kraju” to czy tamto z pewnością by się nie zdarzyło. Lecz między mnóstwem zwykłych jojczeń i lamentów trafiają się prawdziwe perełki, jak list pani Grażyny do stołecznej „Wyborczej”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną