Recenzja książki: Małgorzata Szejnert, "Dom żółwia. Zanzibar"

Ścieg mistrzowski
To jest gruba książka i można ją czytać na wyrywki, jest w niej historia, jest teraźniejszość, ale też strach o przyszłość.
materiały prasowe

Małgorzata Szejnert od dawna mogłaby siedzieć sobie w kawiarni, lulki palić i ciasteczka zajadać. Jej dorobek reporterski jest przecież wielki i różnorodny, redaktorski i dydaktyczny także.

Zamiast do kawiarni zapuszcza się w miejsca i tematy, które nie tylko imponują oryginalnością, ale i różnorodnością. Niedawno oprowadzała nas po Śląsku i Ellis Island, teraz z kolei po Zanzibarze. To oprowadzanie jest za każdym razem bardzo szczególne.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną