Recenzja książki: Michał Witkowski, "Drwal"

Zapach Międzyzdrojów
Dowiadujemy się nie tylko, jak wygląda kurort po sezonie, ale jak pachnie, bo bohater rejestruje wszystkie tony zapachów.
materiały prasowe

Kurort po sezonie to widok nader smutny. Właśnie w listopadowych, opuszczonych Międzyzdrojach „odartych z ostatnich letnich iluzji i marzeń o Las Vegas” rozgrywa się powieść kryminalna Michała Witkowskiego „Drwal”. Po niezbyt udanej „Margot” dostajemy teraz jedną z najlepszych obok „Lubiewa” jego książek. Lekko poprowadzoną, z dopracowaną (choć zawikłaną) intrygą kryminalną, rozmaitymi literackimi odniesieniami, pełną humoru i – co najważniejsze – autoironiczną. Bohaterem jest bowiem Michał Witkowski, pisarz prawie celebryta, tyjący pedzio na diecie, zafascynowany lujami, czyli dresiarzami. Z dużą frajdą obserwujemy jego uzależnienie od antydepresantów, słabostki, neurozę, snobizmy i zwyczaje: pakuje się w rozmaite tarapaty, bo może się to „nada do prozy”. Z drugiej strony ma wyczulone ucho na rozmaite języki, szuka natchnienia w XIX-wiecznych kronikach kryminalnych; słychać tu Gombrowicza, czasem Białoszewskiego i nawet powieści przygodowe w typie Pana Samochodzika (bohater marzy, żeby pisać dla młodzieży, która by licznie przychodziła na jego spotkania autorskie).

Poza tym dowiadujemy się nie tylko, jak wygląda kurort po sezonie, ale jak pachnie, bo bohater rejestruje wszystkie tony zapachów: od portfela z pieniędzmi, po talie kart czy „zapach wody niezdatnej do picia”. Pisarz przyjeżdża do leśniczówki drwala tworzyć kryminał. Tam trafia na ślad intrygi. Wszystkie nitki poszlak prowadzą do dawnego ośrodka wczasowego, gdzie niegdyś bawili się prominenci oraz pewien doktor z doktorową. To nie jest jasny świat, wszystkie postaci okazują się jednakowo paskudne: od mafiosów, przez taksiarzy, miejscowe dziwki, aż po samego bohatera. Jednocześnie Witkowski kapitalnie opisuje gry międzyludzkie: rywalizację i pojedynki na miny. Kiedy pisarz zanadto miesza się w nieswoje sprawy, mafiosi z Międzyzdrojów ostrzegają go, żeby nie pisał kryminału, bo to się z pewnością krytykom nie spodoba. Witkowski mafiosów nie posłuchał i dobrze się stało.

Michał Witkowski, Drwal, Świat Książki, Warszawa 2011, s. 442

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj