Kawiarnia literacka

Wstydzę się wstydu
Z restauracji wychodzi starsza, otyła jejmość. Idzie wolno, wspiera się o balkonik, ostrożnie stawia zdeformowane stopy, przelewa się z nogi na nogę.

Na ramionach połcie tłuszczu w zwiędłej skórze trzęsą się przy każdym kroku. Jest bardzo smutna i bardzo zmęczona. Za nią idzie opalony, ładny chłopiec w obcisłej koszulce, nie wiem, wnuk, może siostrzeniec. Idzie za nią i wstydzi się, tak jej się wstydzi, że aż spuszcza wzrok, zwalnia kroku, jakby mówił: ja wcale nie jestem z tą grubą panią.

Wstydzi się przed gośćmi z restauracji, ale przede wszystkim przed towarzyszącą mu wypindrzoną blondyneczką o aparycji rozwiązłej samiczki chomika.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną