Recenzja książki: "Czesław Miłosz, Jarosław Iwaszkiewicz. Portret podwójny", red. Barbara Toruńczyk
Dzieje trudnej przyjaźni
Historia relacji, która obrazuje w pewien sposób całą niemal historię polskiej literatury XX w.
materiały prasowe

"Dionizje" były pierwszą miłością poetycką autora „Ziemi Ulro”, który – wbrew krytykom – poezje Iwaszkiewicza cenił wyżej niż twórczość innych skamandrytów. Młody Miłosz w listach do autora „Brzeziny” bywał przezabawny, miał do siebie wiele dystansu („Powinniby mnie właściwie zamknąć do Tworek – jest we mnie jedna z form manii prześladowczej”), ale też szybko zyskał pewność siebie („muszę stać się wielkim”). Relacja mistrza i ucznia przekształciła się wkrótce w przyjaźń, a potem – po 1951 r. – nastąpiło bolesne, szczególnie dla Iwaszkiewicza, rozstanie. Uwikłanie w wielką ideologiczną rozgrywkę ich rozdzieliło. Iwaszkiewicz Miłosza potępił (choć na tle innych dość łagodnie), ten był wobec niego z kolei gorzki i – co mu się nierzadko zdarzało – niesprawiedliwy. Zasypywanie przepaści rozpoczęło się dopiero w drugiej połowie lat 60., a obydwu połączyła starość.

Historia ich relacji obrazuje w pewien sposób całą niemal historię polskiej literatury XX w., a przynajmniej jej najważniejsze powikłania światopoglądowe i estetyczne. Należy docenić pracę Barbary Toruńczyk, która wspaniale skompilowała listy, wiersze, wywiady i zapiski obydwu bohaterów, układając z nich chronologiczną narrację. Dzięki temu zamiast hagiograficznej książki o dwóch wybitnych pisarzach otrzymaliśmy dokumentalną historię trudnej przyjaźni, która ciągnie się od korespondencji z lat 30., przez czasy wojny i stalinizmu, po wspomnienia Miłosza o Iwaszkiewiczu.

Czesław Miłosz, Jarosław Iwaszkiewicz. Portret podwójny, red. Barbara Toruńczyk, Zeszyty Literackie, Warszawa 2011, s. 476

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj