Kawiarnia literacka

Nieruchomości
Kiedy się kocha, trzeba odjechać” – pisał Blaise Cendrars i pisał świetnie, bo to jedna z tych fraz, w których poezja (jak w „jest tylko Beatrycze. I właśnie jej nie ma” Lechonia) rozkłada na łopatki logikę; wieloznaczność i sensy ukryte, intuicyjne, niejasne, radzą tu sobie ze zdrowym rozsądkiem.

12 lat temu wyjechałem na studia z rodzinnego miasta, które w szerszym sensie rodzinnym miastem nie jest i być nie może, jak to na tzw. Ziemiach Odzyskanych – jest tylko jakimś epizodem w łańcuchu przesiedleń i przenosin, XX-wiecznego przesuwania granic i wędrówki ludów. Mało kto w Gdańsku „jest stąd”, tak jak można „być stąd” w Poznaniu, w Krakowie, w małych miasteczkach, gdzie na miejscowym cmentarzu leżą przodkowie od 10 pokoleń.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną