Kawiarnia literacka

Ślad
Żeby własna matka na starość cię nie poznawała, żeby cię traktowała jak kolejną służkę do pomocy – jakie to straszne!

Córka krząta się koło staruszki, poprawia poduszkę, uklepuje prześcieradło, żeby odleżyn nie było. Bo to przecież jedna niewinna fałdka i od razu powstaje na plecach rana jak od noża. To się potem smaruje tymi maściami, masuje, lodem obkłada. Nic nie pomaga, piecze jak jasna cholera. Matka stęka, wodzi wzrokiem za uwijającymi się dłońmi. Obserwuje i próbuje zrozumieć. Pewnej nocy wstaje i wychodzi na korytarz. Jest zupełnie ciemno, a ona woła w przestrzeń: „Jest tu kto?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną