Recenzja książki: Siegfried Lenz, "Występy gościnne"

Drobne cwaniaczki
Powieść łotrzykowska, która posłużyła Lenzowi za literacki wzorzec, została tutaj gruntownie przebudowana, przez co całości bliżej do tragifarsy niż do pogodnej opowiastki.
materiały prasowe

Siegfried Lenz w swej książce skorzystał z formy niezwykle popularnej w II połowie wieku XVI, zwanej powieścią łotrzykowską bądź pikarejską. Sięgali po nią m.in. – odświeżając przy tym nieco zapomniany gatunek – Truman Capote (w znakomitej „Tortilla Flat”), Jaroslav Hašek („Dobry wojak Szwejk”), Saul Bellow (w swoim arcydziele „Przypadki Augie’ego Marcha”) czy wreszcie rodak Lenza Tomasz Mann („Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla”).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną