Recenzja książki: Jarosław Iwaszkiewicz, "Dzienniki 1964–1980"

Liliowe groszki
Najpiękniej pisze o żonie. Mimo że w tym czasie żyją nie razem, ale obok siebie.
materiały prasowe

"Najgorsze jest to, że już nic cię nie spotka. (…) Życie staje się pustynią, wyschłą równiną bez zdarzeń" – pisze Jarosław Iwaszkiewicz w trzecim, ostatnim tomie „Dzienników”, wzruszającym i bolesnym. Widzimy coraz większe oddalanie się od świata, samotność, rozżalenie. „Obrzydły mi do niemożliwości pieczeń cielęca i Joseph Conrad”. Wszystko jest rozczarowujące, przyjaciele to banda idiotów, Stawisko smutne i zapuszczone, żona zniecierpliwiona, a sam Iwaszkiewicz porównuje się do starej suki pod sklepem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną