szukaj
Recenzja książki: Ewa Pazyna, „Bajkobujanie”
Między bajką a snem
Świat narysowany i napisany przez autorkę książki jest zgrabną wariacją na temat snu, wyobraźni i innych bajek.
Materiały prasowe

Czy wiedzieliście Państwo, że „raz na dziesięć lat każdy dobrze wychowany gacek odpina skrzydełka i zdejmuje do prania futerko”? A to, że „Rajstopożerca Bronek nie musiał nic specjalnego robić, bo jako właściciel czajnika był kochany wszędzie tam, gdzie się pojawił”? Lub „Edmund Komar, zwany przez wszystkich Uprzykrzonym, zalazł porządnie za skórę mieszkańcom lasu”, zaś „Mała Przeraza siedziała na liściu rozłożystej sałaty i robiła na drutach skarpetę na szóstą nóżkę Przekraska”? Tego wszystkiego, a także więcej o Panu Ohydku, Bezzębnym Bezmuchu czy Śnie dla Mariolek można dowiedzieć się ze zbioru czternastu bajek Ewy Pazyny.

Świat narysowany i napisany przez autorkę książki jest zgrabną wariacją na temat snu, wyobraźni i innych bajek, do których co rusz można znaleźć odniesienia. Pazyna bawi się bohaterami i z bohaterami, wplątując ich w coraz to bardziej nieprawdopodobne historie, tak nieprawdopodobne jak dziecięce sny. Oto na przykład Upiórek, mieszkaniec chmurki, na której prowadził pralnię, pewnego poranka w ferworze pracy nie zauważył, kiedy zeskubał całą chmurkę, czyli cały swój świat. Uratowały go Zębato-Pryszczate, które otoczyły go troskliwą opieką i przywróciły do życia, tak że wkrótce otworzył nową pralnię w gnieździe na najwyższej gałęzi rozłożystego buku… 

Pazyna od pierwszego zdania każdej bajki wciąga czytelnika (słuchacza) do zabawy, ale też pracy umysłowej, ponieważ fabuła bajek jest gęsta, a język rozłożysty niczym wspomniane liście buku czy sałaty. Dlatego wyzwaniem dla najmłodszych czytelników będą na pewno napisane z rozmachem zdania, ale też niektóre słowa, z którymi być może dotychczas się nie zetknęli, jak „bakałarz”, „emfaza”, „skonfundowany”, „ablucje”, „kamasze”, „monogram” (to jedno z częściej pojawiających się słów, ponieważ wiele postaci ma swoje ulubione kraciaste chusty z monogramem) lub ostrzejsze „psiamać”.

Bajkom towarzyszą wspaniałe ilustracje, które zresztą powstały jako pierwsze. Jedyne, czego trochę szkoda to fakt, że na jedną kilkustronicową bajkę przypada zaledwie jeden rysunek. Dzieci, które jeszcze same nie czytają, lubią przyglądać się obrazkowi, podczas gdy ktoś czyta im opowieść, a rysunki Pazyny tak szczegółowe i precyzyjne, same w sobie są opowieścią.

Ewa Pazyna, Bajkobujanie, wyd. Ewa Pazyna, Warszawa 2011, s. 104

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj