Kawiarnia literacka

Iskra
Witam Państwa, tu Bogusława Wołoszańska, oto nowy odcinek „Sensacji XX wieku”.

Lata 80., gdańskie osiedle na Zaspie. Poranek. W kuchni jednego z mieszkań kipi w garnku mleko. Rozlewa się na palniki, syczy na ogniu, spływa na podłogę. Do kuchni wbiega 30-letnia Danuta Wałęsa, na ręku trzyma małe dziecko. Zdejmuje garnek, wyciera plamę po mleku. Wydaje się, że sytuacja jest zażegnana, tyle że za chwilę małej Ani robi się dziura w zupełnie nowych rajstopach – trzeba zacerować i to szybko – dziura poleci szpetnym oczkiem w dół, a wtedy nic już ich nie uratuje. Rajstop wystanych w kolejce, wybłaganych spod lady. Na kartki.

Kiedy Danuta przestaje cerować, do kuchni wchodzi syn Sławomir i zaczyna opowiadać o szkolnych kłopotach. Znowu dyrektor mówił coś o tacie. Że zdrajca. Poza tym zniszczyły mu się kapcie, trzeba kupić nowe. Trzeba, ale jak? Najmłodsza córka Brygida raczkuje po pokoju. Nagle słychać trzask przewracanego krzesła. Za chwilę płacz dziecka. Danuta nie może podbiec, ma na ręku Madzię, która od wczoraj gorączkuje. Wciąż przykłada do jej rozpalonego czoła zwilżony ręcznik, by w ten sposób obniżyć temperaturę. Trudno, jeśli nie minie do rana, to jutro stanie się w kolejnej kolejce po numerek do przychodni. Nie można czekać, aż choroba się rozwinie, bo za chwilę cała ósemka będzie chora.

Proszę Państwa, napięcie rośnie, mała Madzia zanosi się kaszlem. Brzydki kaszel, myśli Danuta, suchy. Kroi cebulę i sięga po cukiernicę. Przynajmniej zrobi syrop. Niestety, nie ma już cukru. Skończył się przy porannej herbacie. Idzie więc do sąsiadki i prosi o pół szklanki. Sąsiadka też nie ma. Przeprasza, uśmiecha się, pyta o zdrowie córki.

Godzina 17.40. Pukanie do drzwi. Dwóch mundurowych wchodzi do przedpokoju i żąda dokumentów. Starszy syn wychyla się zza stołu, gdzie odrabia lekcje. Grzecznie wstaje i podchodzi do mamy. Jego dłoń wślizguje się do jej dłoni. Tak stoją. Za chwilę wszystkie dzieci patrzą, jak po całym domu fruwają szuflady, z szuflad papiery, z papierów litery, jak cały dom wiruje nad głowami myszkujących mundurowych. Czego szukają, czego chcą? – wszystkiego. Nie znajdą nic, robią duży krok w przejściu zawalonym ubraniami i wychodzą. Nie zamykają za sobą drzwi. Być może przeciąg, który stworzył się w obrębie przedpokoju, sprawia, że Madzia w nocy ma już ponad 38 stopni gorączki. A jednak wizyta u lekarza. Danuta na klęczkach sprząta do rana bałagan po przeszukaniu. W każdej chwili może przyjść do domu mąż i będzie się gniewał na bałagan. Danuta na klęczkach sprząta i Państwo pozwolą, że taką sceną zakończymy dzisiejszy odcinek wspomnień o PRL.

Po latach Danuta przyzna, że żyła w takim chaosie i ciągłym młynie, że nie zwracała uwagi na to, co w takich stresujących chwilach myślą jej dzieci. Jak to odbierają, czy się boją. Och, zła matka Danuta, no jak tak można po prostu ogarniać dom, sprzątać i gotować, i wozić do lekarza, i stać w kolejkach, i wycierać nosy. I nie zapytać, jak się masz? I nie porozmawiać szczerze, do serca.

Wszystko, co złego z dziećmi, leci na konto matki. Kredka niezatemperowana w piórniku, brak pracy domowej. Nawet choroba, bo na pewno nie było odpowiednio ubrane. Świat dzieli się wszak na ubrania za ciepłe i zbyt chłodne. I po latach Danuta wspomina o swojej ósemce dzieci, z której połowa się rozwiodła, że to zawinił brak spokojnego życia rodzinnego. Ale zaraz też dodaje, że wpływ na to miały z pewnością ciągłe nieobecności męża w domu. Bo skąd dzieci miały czerpać wzór pełnej, szczęśliwej rodziny?

Ten moment nazywam momentem rewolucyjnym. Książka „Marzenia i tajemnice” autorstwa byłej Pierwszej Damy pozwala odzyskać miliony historii kobiet prowadzących dom w czasach kryzysu i niepewności politycznej. Pozwala odczarować mit milczącej żony Wielkiego Człowieka. Opowieść kobiety, która całe życie nie skarżyła się na swój los i dzielnie znosiła bycie matką, żoną, a często – w okresie Sierpnia – rzeczniczką prasową.

Jest taka scena w książce, kiedy w czasie remontu nowego mieszkania Lech Wałęsa przyprowadzał wiele osób, które siedziały całymi dniami i dyskutowały o – wiadomo – szalenie ważnych sprawach. A w tym wszystkim kurz, rumor i dzieciaki. Danuta była coraz bardziej zirytowana, aż pękła. Zaczęła krzyczeć, wrzeszczeć. Zrobiła mężowi wielką awanturę, po której on wyszedł.

Osiągnęła swój cel – po kilku godzinach Lech wrócił i obiecał zmianę zwyczajów i ograniczenie gości. Pani Danuta gorzko zauważa: „gdybym wtedy się nie zbuntowała, mąż pewnie nie zauważyłby, że jestem wykończona”. I dalej zastanawia się, czy mentalność męska sprowadza się do takiego zaślepienia swoimi sprawami, że nie dostrzega drugiej osoby? Pytanie to zadaje kobieta o tradycyjnym światopoglądzie, wierząca i umiejąca przez wiele lat odgrywać drugie skrzypce. Pytanie to jest tak naprawdę głównym motywem jej wspomnień. Pełnych szczerych wyznań, autorefleksji, ale i dowodu na niesamowity hart ducha.

W istocie kobiety polskie odzyskały dzięki Danucie Wałęsa swoją historię i prawo do buntu – mimo wszystko. Jak sama zauważa, opisując swoją podróż do Oslo, aby odebrać za męża Nagrodę Nobla, pojechała na uroczystość nie jako ona, ale jako Danuta, kobieta Polka. Kobieta, która będzie reprezentować polskie kobiety. Te wystające w kolejkach, cerujące rajstopy i dbające o rodzinę. Nieważne, czy są żonami polityka, artysty czy górnika. Podobnie z jej książką.

Wiedziałam, że gospodynie domowe wreszcie się wyemancypują, ale że iskra pójdzie od pani Danuty? To jest dopiero Sensacja XXI wieku.

Sylwia Chutnik – autorka „Kieszonkowego Atlasu Kobiet” (Paszport POLITYKI 2008, adaptacja w stołecznym Teatrze Powszechnym), „Dzidzi” (adaptacja w Legnicy) i „Warszawy kobiet”. Działaczka społeczna, felietonistka i przewodniczka miejska po Warszawie. Słucha punk rocka i Hanki Ordonówny. Jak dorośnie, to zostanie Pippi Langstrumpf.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj