Recenzja książki: Jan Balaban, "Wakacje. Możliwe, że odchodzimy"
Zbyt głośna codzienność
Codzienność i przeciętność są głównymi bohaterami tej prozy, choć czasem wdziera się w nie przeczucie czegoś więcej.
materiały prasowe

Trudno uwierzyć, że to pierwsza książka Jana Balabána, która ukazuje się w Polsce. A przecież autor „Którędy szedł anioł” w pierwszej dekadzie XXI w. stał się prawdziwą gwiazdą rodzimej prozy. Wspaniałą karierę ostrawskiego prozaika przerwała śmierć w 2010 r. „Wakacje” i „Możliwe, że odchodzimy” to dwa zbiory opowiadań. Pierwszy z nich układa się właściwie w minipowieść. W 16 miniaturach przewijają się ci sami bohaterowie, nieskutecznie zmagający się z przeciwnościami losu, próbujący odmienić swoje życie, pogrążający się w apatii. „Możliwe, że odchodzimy” to z kolei najbardziej znana książka Balabána i nie ma w tym przypadku, bo właściwie każde opowiadanie w tym zbiorze jest perełką. Balabán na kilku stronach potrafi opowiedzieć pozornie nieznaczącą historię tak sugestywnie, że jesteśmy w stanie wyobrazić sobie całe życie bohaterów.

Proza Balabána zdecydowanie odbiega od tego, co najczęściej kojarzy się nam z literaturą czeską. Tłem jest nie cudowna Praga, ale szara, przemysłowa Ostrawa. Jeśli znajdziemy tutaj ironię, to gorzką, a nie tę ciepłą, którą kojarzymy z Hrabalem czy Čapkiem. Ostrawski prozaik z dużym wyczuciem operuje różnymi idiomami językowymi, często sięga po zaskakującą metaforę. Nie ma tu miejsca na zbędne słowa, wiele za to zrozumienia dla codziennych zmagań życiowych. To właśnie codzienność i przeciętność są głównymi bohaterami tej prozy, choć czasem wdziera się w nie przeczucie czegoś więcej.

Jan Balaban, Wakacje. Możliwe, że odchodzimy, przeł. Julia Różewicz, Wydawnictwo Afera, Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu, Wrocław 2011, s. 224

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj