Recenzja książki: Saul Bellow, "Ofiara"

Życie jako wina
To opowieść o poczuciu winy i granicach odpowiedzialności, przywołująca skojarzenia z Dostojewskim i Kafką.
materiały prasowe

„W niektóre wieczory Nowy Jork jest równie upalny jak Bangkok” – tak zaczyna się „Ofiara”, wczesna, bardzo ciekawa powieść Saula Bellowa. Pisarz zmarł w 2005 r. i coraz mniej o nim się mówi, a przecież dzięki niemu, Bernardowi Malamudowi i Philipowi Rothowi – również potomkom żydowskich emigrantów z Europy – rozwinęła się powojenna amerykańska powieść. Wielu zresztą uważało go za najwybitniejszego pisarza z tej trójki – to on w 1976 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną