Kawiarnia literacka

Flaubert i Lis
W „Ręce Flauberta” Renaty Lis Flaubert obchodzi mnie najmniej.

Czytywałem, szanuję, jak szanuje się nobliwą ciotkę – i tyle. Wiele jest rzeczy wartościowych, którymi się nie zajmuję, albowiem życie jest bardzo krótkie, a na dodatek uważam, że wiele czasu należy marnotrawić na nieprowadzące donikąd głupstwa – koszmarna wydaje mi się perspektywa życia wypełnionego wyłącznie sprawami ważnymi.

Dlaczego więc przeczytałem „Rękę Flauberta”, skoro Flaubert niezbyt mnie interesuje?

Bo poznałem autorkę.

A raczej wcale nie poznałem, gdyż działo się to na spotkaniu zupełnie publicznym.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną