Recenzja książki: Bohumil Hrabal, "Życie bez smokingu"
Hrabalowskie gawędy
Godny spadkobierca gawędziarza Jaroslava Haška i mistrza miniatur Izaaka Babla.
materiały prasowe

W oryginale „Życie bez smokingu” ukazało się w 1986 r. Do tej pory przełożono tylko część tego zbioru (np. opowiadanie tytułowe i „Urlop”, które opublikowano w „Dekadzie Literackiej”). Teraz ukazuje się on w całości i pierwotnym kształcie. Po raz pierwszy przetłumaczone zostały na język polski dwa świetne teksty: „Gawęda knajpiana” i „Dzieci Boże”. Hrabalowska knajpa jest w istocie całym światem, rządzi się swoimi prawami, banalna opowiastka przekształca się tutaj w gawędę o wymiarze niemal metafizycznym. Bohumila Hrabala – podobnie jak stereotypowego Czecha, którego obraz zawdzięczamy m.in. właśnie autorowi „Zbyt głośnej samotności” – trudno od tego świata oddzielić, podobnie jak trudno w jego dziełach odróżnić fikcję od autobiografii. Sam zresztą przyznaje w zamykających zbiór tekstach „Dlaczego piszę?” i „Moja Libeń”, że bez knajp najpierw odwiedzanych z ojczymem, administratorem browaru w Nymburku, w których spędził całe życie i które stały się jego „szkołą nad szkołami”, niemożliwa byłaby dla niego ta „radość pisania”. Od niej wszystko się zaczęło. Doktor Hrabal zamiast prawem wolał zająć się czymkolwiek, byle znaleźć czas na literaturę. Potrafił opiewać poezję torów kolejowych i fabryk, ponieważ naprawdę ją dostrzegał, nie zaś żeby dostosować się do socrealistycznej poetyki.

Nawet jeśli „Życia bez smokingu” nie można zaliczyć do najlepszych zbiorów opowiadań czeskiego prozaika, jak „Perełka na dnie” czy „Sprzedam dom, w którym nie chcę już mieszkać”, to miło jest powrócić na Libeń i do knajpy Pod Złotym Tygrysem, przyjrzeć się raz jeszcze stryjkowi Pepinowi i posłuchać o rydzu, tym mistycznym grzybie. Nikt tak pięknie nie sławił w ubiegłym wieku tej pełni rzeczywistości, a właściwie jej nadmiaru, jak Hrabal: godny spadkobierca gawędziarza Jaroslava Haška i mistrza miniatur Izaaka Babla.

Bohumil Hrabal, Życie bez smokingu, przeł. Andrzej Babuchowski, Aleksander Kaczorowski, Jan Stachowski, Czuły Barbarzyńca, Warszawa 2011, s. 116

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj