Fragment książki: „Miesiąc niedziel”
Leżeliśmy razem, zabawialiśmy się razem, żartowaliśmy z siebie nawzajem; pieściłem ją, pozwalałem się pieścić i wreszcie, jako że mój epizodyczny aktor uparcie wzdragał się przed rolą głównego bohatera, doprowadziłem ją do orgazmu z twarzą między jej udami.
materiały prasowe

Jakże tygrysio, z jakim zapamiętaniem napierała w tych ostatnich, przełomowych taktach! Byłem zadowolony. Zjedliśmy. Wino było już do połowy skonsumowane. Nasze wykradzione godziny kurczyły się. Starałem się tłumaczyć.
– Przychodzi mi do głowy tylko jedno – rzekłem – to ma coś wspólnego z tym, że jesteś tak oddana Kościołowi.
– Ale… – Przerwała delikatnie.
– Tamte też są? Jane i Alicia? Jane nie wierzy w Boga, wierzy w „słuszną sprawę”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną