Recenzja książki: Justyna Bargielska, "Bach for my baby"

Królowa-ogień pisze list
W nowym tomie Bargielska tworzy wyrazisty język miłości jako utraty. Ogień tutaj rozpala nie tylko królową, ale wszystkie wiersze.
materiały prasowe

Kolejne książki Justyny Bargielskiej przynoszą niespodzianki. Po prozie „Obsoletki” (nominowanej do Nike i do Paszportów POLITYKI), opowiadającej o stracie dziecka, otrzymujemy tom wierszy „Bach for my baby”, wbrew tytułowi – nie o dzieciach, choć również o utracie. Nowy tom jest zbiorem wspaniałych pieśni o miłości niemożliwej. „Jesteś tylko ty i właśnie cię nie ma”, „prawdziwą przyjemnością było mieć cię tutaj, jeśli cię miałam”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną